nie zamocz skarpetek!
 
Pojarka czyli:
właściciel Kuba Jonasz
kontakt aksol1@kilometr.pl
 
marka
Mitsubishi
model Pajero
rok budowy 1990
   
silnik

2,5 litrowy Diesel z turbosprężarką i intercoolerem według danych fabrycznych ok. 90 KM zużycie paliwa 9l/100km w terenie troszkę więcej 12-15l

   
opony 30x15' BF Goodrich MT
   
zawieszenie
sprężyny z nieznanym liftem
 
modyfikacje

bardzo niewielkie: przedni zderzak dodatkowo wzmocniony profilem zamkniętym, dodatkowe halogeny na dachu, delikatnie podcięte błotniki

 
w planach wzmocnienie i ewentualny lift zawieszenia
snorkel - koniecznie!!
  wspomaganie hamulców
  A potem zobaczymy na co pieniążków wystarczy...
historia  
 
Zakup Pajero był totalnym przypadkiem i zbiegiem okoliczności. Wraz z moim tatą (jak dotąd główny wykonawca wszelkich napraw i zmian w samochodzie) udaliśmy się na pobliską giełdę samochodową chcąc dowiedzieć się ile kosztują Polonezy Trucki (mieliśmy jednego do opchnięcia). Przechadzając się między przeróżnymi autami moim oczom ukazał się srebrny Mitsubishi Pajero. Dokładnie mu się przyjrzeliśmy, odbyliśmy krótką rozmowę z właścicielem i chwilę później udaliśmy się do domu gdzie odbyła się "rodzinna narada". Tydzień później staliśmy na podwórku w.w. właściciela gdzie dokonaliśmy transakcji. Wtedy się zaczęło... Pierwszy wypad w teren to Zlot Starych Pojarek, który okazał się być skromną ale uroczą imprezą. Tam sporo się dowiedzieliśmy na temat przygotowania auta do jazdy w terenie.
Po powrocie zajęliśmy się turbosprężarką, którą poprzedni właściciel dosłownie zajeździł. Po jej naprawie "Misiek" stał się prawdziwym "Niedźwiedziem". Kolejne inwestycje to zakup hi-lifta i wzmocnienie przedniego zderzaka, który po prostu zaczynał się rozpadać. Przyszedł czas na kolejną imprezę. Wystartowałem w I rajdzie z cyklu eliminacji "Pucharu Karchera". Urwany tłumik oczywista nie zraził mnie do dalszych sprawdzianów możliwości Pojary. W międzyczasie zakupiliśmy komplet felg, na które zarzuciliśmy oponki BFGoodrich MT. Nieodparta chęć startu w kolejnym rajdzie zmusiła nas do instalacji halogenków, które pozwoliły mi na przejechanie nocnego odcinka w Nowym Sączu (10-te miejsce na 41 załóg). Kolejne starty uniemożliwiły mi przygotowania do matury. Pozwalałem sobie jedynie na krótkie, ale wyjątkowo pouczające wypady do pobliskich lasów. Kiedy trafiłem na wymarzone studia w Poznaniu mój samochód przyjechał tu razem ze mną. Poznałem wspaniałą ekipę z Terenowego Bractwa Kilometr. Niestety na naszym pierwszym wspólnym wypadzie na poligon w Biedrusku, dosłownie utopiłem jak dotąd niezniszczalnego Pajaca. Wspaniała akcja ratunkowa kolegów a potem pomoc w znalezieniu godnego zaufania warsztatu (ogromne podziękowania dla Bractwa) zakończyła się generalnym remontem silnika, który obecnie chyli się ku końcowi.